Roztrzepane, wiecznie spóźnione, gubiące wszystko, co się da i zapominające o najważniejszych rzeczach. Czy takie dwie są w stanie przeżyć na końcu świata? Czy jest możliwe, że wszystko pójdzie po ich myśli? Czy czeka je tylko seria niepowodzeń? Dwa pokolenia blondynek w Indiach. Moja podróż z mamą.
Blog > Komentarze do wpisu

Turystycznym szlakiem po mojemu

Ledwie zdążyłam się położyć, już obudził mnie telefon z recepcji.
- Taxi już czeka, proszę Pani.
Odpowiedziałam półprzytomnym głosem, że już schodzimy i zerknęłam na zegarek - 6.00. Co jest grane? Za chwilę walenie do drzwi.
Facet, któremu otworzyłam, gadał coś o zamówionej taksówce i lotnisku. Nie ,to nie dla nas. Coś im się pomyliło. Wielkie dzięki!
Zamknęłam na chwilę oczy i już zaraz musiałyśmy wstawać na pociąg do Agry.

pociag


Zaryzykowałyśmy, kupując jedzenie pociągowe, czego efektem był następujący problem - co zrobić ze śmieciami? Problem, który w tym kraju nikogo nie spotyka. Próbując pytać o drogę do kosza na śmieci, napotkałam zdziwione spojrzenia osób wskazujących na okno. Takie same, jak chwilę wcześniej, gdy nie chciałam rzucić na podłogę złapanego w chustkę karalucha. W końcu ktoś pokazał mi szafkę z otworem, w której, jak mniemam, powinien stać pojemnik na śmieci. Kosza nie było, tacę z resztkami położyłam na ziemi, zgodnie ze wskazówkami jakiegoś Pana i zamknęłam szafkę.
Niech żyją karaluchy!

wielbłądy


Ruch uliczny w Agrze.

krowy

Krowy przynajmniej wiedzą, że ruch jest lewostronny.

mięsny

Sklep mięsny.

pakora

Trochę mnie kręci w brzuchu...

środa, 20 lutego 2013, anejtej

Polecane wpisy